Śmierć wstydu
Dla uratowania bliskiego współpracownika Tuska od odpowiedzialności za wyprowadzenie 92 milionów złotych ze spółki "Polnord", wiele wskazuje, że w porozumieniu z mafią rosyjską i na jej korzyść, specjalnie w tym celu przysłany prokurator oficjalnie uznał go za idiotę, który podpisując dokumenty w imieniu rzeczonego "Polnordu" oraz czterech spółek – wydmuszek, założonych tylko do przeprowadzenia tej operacji, nie rozumiał, co podpisuje.
Został po prostu, zdaniem prokuratury, wkręcony przez swego kierowcę i ochroniarza, który cały przestępczy proceder zorganizował. Co najistotniejsze, po umorzeniu sprawy z takim uzasadnieniem, kariera Romana Giertycha nie doznała żadnego uszczerbku. Kariera jego ochroniarza i kierowcy też, nie postawiono mu bynajmniej żadnych zarzutów, przeciwnie, jest obecnie szefem kancelarii Giertycha, z usług której korzystają ludzie z najwyższych szczebli władzy.